czwartek, 29 maja 2014

Rosetta SAL, cz. 3

Dzisiaj króciutko.
Jeden motek muliny DMC 4045 skończony i tyle powstało w SALowym hafcie Rosetta.


Haftuje się bardzo przyjemnie i byłoby pewnie ciut więcej, ale małe prucie zaliczyłam;)
Na koniec dziękuję za wszystkie miłe słowa pod poprzednim postem. Fajnie, że jesteście i zaglądacie.

Pozdrawiam Was ciepło:)

4 komentarze:

  1. Elu !!!
    Bez prucia się nie liczy :):):) W takich haftach bardzo łatwo o pomyłkę; wiem coś na ten temat.
    Pozdrawiam cieplutko, bo za oknem znowu listopad.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co tam prucie, ważne żeby do przodu!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie Ci idzie :)
    Ja na początku też zaliczyłam prucie ;) zresztą na FB kilka dziewczyn pisało podobnie tak więc to chyba taki urok tego haftu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj nie dziwie się przy tych rozetkach to pomyłki są nieuniknione. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

ślicznie dziękuję za pozostawiony ślad:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...